Faeton - maj 2001


Album "Fetish" jest kolejnym albumem w dorobku zespołu, który pokazuje, że Artrosis wciąż podąża własną drogą. Mimo częstych porównań Waszej twórczości do różnych stylistyk i kapel, wydaje mi się że muzyka którą gracie jest już rozpoznawalna. Zgodzisz się z tym?

Ciszę się, że tak sądzisz, bo chyba każdy wykonawca chciałby być rozpoznawany po tym, co stworzył. Wiele osób, z którymi rozmawiałam podziela twoją opinię, mi też się tak wydaje. Nawiasem mówiąc ciekawa jestem, do jakich kapel, czy jak to określasz stylistyk porównałbyś "Fetish".

Wydaje mi się, że ta płyta jest dosyć spokojna, zorientowana bardziej na atmosferę niż mocne brzmienie gitary, jak było w przypadku poprzednich albumów. Co Ty na to?

Zgadzam się. Jeszcze zanim ostro wzięliśmy się do pracy nad tym albumem, Rafał nasz gitarzysta określił jasno, co chciałby na tym albumie zagrać. Znudziło mu się jednostajne, ciągłe odgrywanie riffów gitarowych. Jako że liczę się z tym, co mają do powiedzenia pozostali muzycy, postanowiliśmy wspólnie, że gitara na "Fetish" pełnić będzie funkcję drugoplanową, inaczej mówiąc dopełniać będzie partie klawiszowe. Jeżeli zaś chodzi o klimat całej płyty, można powiedzieć, że jest to album stonowany, momentami może nawet nawiązujący do muzyki lat osiemdziesiątych ("Druga twarz" oraz "Mur" - cover Pornografii, która w tych latach tworzyła). Brzmi też chyba o wiele nowocześniej od naszych poprzednich krążków.
Myślę, że swoim klimatem jest najbardziej zbliżona do albumu "W imię nocy"

Wspomniałaś kiedyś, że na tej płycie są dwie najpiękniejsze kompozycje zespołu. Można wiedzieć które i czemu tak wyróżnione?

Według mnie utworem zasługującym na szczególne uznanie jest "Samuel". Przede wszystkim dlatego, że jest to pierwszy kawałek w całej historii Artrosis o tak specyficznej budowie strukturalnej. Wiem że dużo zależy od tego, kto słucha , ale w moim przypadku jest tak, że zwracam uwagę na bardzo wiele rzeczy. Poczynając od ogólnego wrażenia dalej analizując już poszczególne elementy. Na przykład brzmienie poszczególnych instrumentów, proporcje między nimi i wspomnianą wcześniej formę całego utworu i właśnie to mnie w tym kawałku urzekło najbardziej. Szczerze mówiąc jak wypowiadałam słowa, które przytoczyłeś w pytaniu byliśmy jeszcze na etapie tworzenia i nie pamiętam dokładnie, o jaki drugi utwór mi chodziło. Prawdopodobnie o kawałek tytułowy. W zasadzie mogę śmiało stwierdzić, że na albumie "Fetish" znajduje się wiele ulubionych moich kompozycji. Chciałabym jeszcze wyróżnić "Drugą twarz", która bliska jest mi ze względu na to, że dzięki takiej a nie innej aranżacji odkryłam dla siebie specyficzny sposób śpiewania, którego wcześniej nie wykorzystywałam. "Zniewolona myśl" to numer ostatni, jaki stworzyliśmy na ten krążek a jest mi bliski szczególnie od strony tekstowej.

Jak powstawał ten album? Chodzi o komponowanie i nagrywanie...

Cały album to dzieło bardzo spontaniczne. Powstał w ekspresowym, jak na nas tempie około dwóch tygodni. Zamknęliśmy się na ten czas u mnie w domu, powyłączaliśmy telefony i tworzyliśmy, kiedy mieliśmy na to ochotę. Polecam taki sposób - pierwszorzędna sprawa. Natomiast jak już stworzyliśmy muzykę, pozostało jeszcze napisanie tekstów. Jako że ja jestem autorką wszystkich (oprócz coveru) podziękowałam moim kolegom za miło spędzony czas i zajęłam się pisaniem. Niektóre teksty kończyłam jeszcze w studio, ale to nic nowego w naszym przypadku. "Fetish" został nagrany w studio Hendrix w Lublinie i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego albumu.

Czym Twoim zdaniem "Fetish" wyróżnia się spośród Waszych dotychczasowych dokonań? Czy w ogóle się wyróżnia?

Moim zdaniem tak. Sądząc jednak po opiniach ludzi, różnie to odbierają. Niektórzy twierdzą, że jest jakby rozwinięciem tego, co robiliśmy dotychczas, inni uważają go za zupełnie inną drogę w działalności Artrosis. Ze swoją opinią znalazłabym się gdzieś pomiędzy. Na pewno dużo się zmieniło w warstwie rytmicznej. Doszliśmy do wniosku, że skoro i tak wykorzystujemy automat perkusyjny chcemy to robić jeszcze bardziej. I to bez wątpienia słychać. Natomiast nastrojem nie różni się chyba aż tak mocno od poprzednich albumów. 

Zdziwiło mnie to, że tytuł płyty jest w języku angielskim, podczas gdy teksty w języku polskim. Generalnie nie widzę problemu, mimo wszystko zapytam - dlaczego akurat tak? 

Powód jest bardzo banalny. Naszym zdaniem o wiele lepiej nazwa ta prezentuje się właśnie w wersji angielskiej. Nie pasowała nam pisownia polska - "Fetysz".

Płyta, jak usłyszałem w multimedialnej prezentacji poświęcona jest fetyszom, wokół których cały czas się obracamy. Co jest Twoim fetyszem?

Jestem "wyznawcą" muzyki. Przede wszystkim ją cenię sobie najbardziej.

Zauważyłem w Twoich tekstach tendencje do dominacji. Nie sądzisz, że naprawdę sporo w nich feminizmu? Zgodzisz się z takim stwierdzeniem?

Szkoda, że nie popierasz tego jakimiś przykładami. Chętnie podyskutowałabym :-). Pierwszy raz spotykam się z takim określeniem.

Spodobała mi się konkluzja, że ludzie stają się powoli maszynami, a maszyny istotami... Myślisz, że to cywilizacja jest odpowiedzialna za taki stan rzeczy, czy wina leży w degradacji rodzaju i pierwotnych wartości?

Zależy jak na to patrzeć. Myślę, że winy należałoby się doszukiwać przede wszystkim w naszych głowach. Niektórzy z nas zbyt mało myślą o tym, kim są i pewne rzeczy wykonują zbyt "maszynowo". Nie zastanawiają się zbytnio na tym co robią, mając na oczach klapki. Pisząc w tekście "W trybach maszyny wciąż tkwię, spętana woli siłą To dobre, a to złe" miałam na myśli to, że bez względu na to, że jesteśmy ludźmi wolnymi, rządzą nami inni "ludzie -maszyny". Którzy ślepo argumentują swoje racje i mówią nam co jest dla nas dobre a co złe. Tekst do "Zniewolonej myśli", bo o nim mowa jest inspirowany zdarzeniem, które niedawno miało miejsce, związanym z przyjazdem do naszego kraju Marilyn Mansona, podczas którego kilka osób urządziło małe krucjaty w obronie moralności. Jeśli zaś chodzi o degradację wartości. Mam wrażenie, że czasami niektóre maszyny są nieco bardziej ludzkie od nas. Osobiście nie widzę nic zdrożnego w tym, że wiele zawdzięczamy komputerom, ale nie należy zapominać o tym, że to my je stworzyliśmy.

W procesie komponowania wsparł Was trochę Tytus de Ville z kultowej polskiej Pornografii. Skąd pomysł na taka współpracę i jak do niej doszło? 

Tu zaszło małe nieporozumienie. My tylko nagraliśmy cover Pornografii "Mur", którego autorem jest Tytus de Ville. Nie brał on natomiast udziału w komponowaniu materiału. Wynika to z błędu na wkładce w którym podaje się jako cover utwór "Zatruta". Z Tytusem znamy się osobiście już od pięciu lat, tzn. od czasów gdy po raz pierwszy zagraliśmy koncert u boku Poronografii. Był to pierwszy koncert Artrosis, a miało to miejsce w Lesznie. Tego samego dnia zagraliśmy jeszcze jeden koncert z Porongrafią i tak się zaczęło....

Widzę, że coraz częściej zdobywacie się na refleksje dotyczące ludzkości, uniwersalnych wartości. Skąd biorą się w twórczości Artrosis pokłady takich refleksji? 

Różne rzeczy inspirują mnie do pisania tekstów i myślę, że to z tych właśnie inspiracji wyłaniają się refleksje. To, co obserwuję zapisuje mi się gdzieś w umyśle, po czym wraca w postaci tekstów. Praktycznie na każdym naszym albumie znaleźć można teksty dotyczące człowieka, a czy coraz częściej sięgam do tej tematyki, nie wiem, może? Jeżeli przyjąć za uniwersalną wartość miłość, to tekstów o tej tematyce mamy całkiem sporo. Poza tym, życie samo pisze scenariusze. Wystarczy że przyjedzie taki Manson, a już widać co się dzieje. Jak różne są postawy ludzi i jak skrajne opinie można usłyszeć. 

Co sądzicie o teledysku do numeru "Prawda"? Czy udało się oddać poprzez sztukę wizualną to, co płynie z dźwięków?

Nie nabrałam jeszcze dystansu zarówno do płyty "Fetish" jak i rzeczy z nią związanych w tym teledysku. Myślę, że jest to bardzo ciekawy clip. Cieszę się, że nareszcie udało nam się nakręcić teledysk bez wychodzenia w plener. Pod tym względem różni się on zasadniczo od poprzednich. Poza tym dużo jest tam zdjęć makro i ciekawych patentów. Jeżeli natomiast chodzi o oddanie muzyki w obrazie, myślę że się udało. Jak możesz zauważyć, na twarzy mam dwa tauaże, które odzwierciedlają moją dobrą i złą stronę. Clip to swego rodzaju walka, pomiędzy "ładnym" kłamstwem i "brzydką" prawdą.

Płyta "Fetish" jest kolejnym albumem pod skrzydłami MMP. Co sądzisz o Waszej współpracy z tą firmą? Jakie są największe atuty a jakie wady tej firmy w Waszych odczuciach?

Nie chcę wymieniać w tym miejscu ani atutów, ani wad wytwórni MMP. Wydaje mi się to zupełnie zbędne. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z MMP i to powinno wystarczyć :). Bardzo lubię ludzi pracujących w tej wytwórni i z tego miejsca serdecznie ich pozdrawiam. 

Jakie jest zainteresowanie Waszą muzyką poza granicami naszego kraju?

Obecnie otrzymujemy olbrzymie ilości maili od ludzi z różnych niekiedy bardzo odległych stron świata. Wymienić można na przykład takie kraje jak: USA, Meksyk, Argentynę, Portugalię, Włochy, Francję, Belgię (gdzie gramy we wrześniu) oraz wiele innych. Z płyty na płytę obserwujemy wzrost zainteresowania naszą muzyką poza granicami naszego kraju, tak więc oby tak dalej.

W naszym kraju tego typu muza cieszy się stosunkowo dużą popularnością. W zasadzie niewiele jest grup, którym udało się dojść do takiego punktu jak Wam. Próbował kiedyś Batalion D'Amour, ale z raczej średnim skutkiem. Jak myślisz, czemu akurat Wam się udało?

Moim zdaniem pojawia się wiele ciekawych nowych zespołów. Praktycznie z roku na rok ich przybywa, natomiast nie do mnie należy ocena, dlaczego akurat nam się udało. Musiałbyś o to spytać tych wszystkich, którzy kupują nasze płyty. Otrzymuję listy, w których ludzie piszą, że w pewien sposób utożsamiają się z tym co robimy. Zdarzają się oczywiście ludzie, którzy najchętniej by nas zlinczowali wiesz, jak wynika z moich obserwacji, osoby te często mają swoje bandy i myślą, że wszystko wiedzą najlepiej na temat tego jak się powinno grać. Jedno jest pewne. Większość z nich nigdy nie zaistnieje (i bardzo dobrze :-)). Tacy ludzie czasami próbują szukać szczęście jako krytycy muzyczni, gdzie mogę się wyżywają się na tych, którym się udało (tylko to mogą robić, by zgasić w sobie żal - ha!ha!ha!). Szkoda mi tylko młodych zespołów, które nie są przygotowane na ataki takich przemądrzalców. Ok. trochę zbytnio się rozgadałam na ten temat, chciałam w tym miejscu serdecznie pozdrowić K.....a :-). Wracając do tematu, myślę, że bardzo ważne jest wytyczanie sobie celów i późniejsza ich realizacja, bez względu na wszystko, co dzieje się dookoła.

Jesteście stałym punktem festiwalu w Bolkowie. Wydawać by się mogło, że głęboko utożsamiacie się z tą imprezą...

Jasne, że tak. To właśnie na Castle Party 96 po raz pierwszy zagraliśmy swój "prawdziwy" koncert. Reakcja publiczności przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. To tam właśnie dojrzała w nas decyzja o tym by grać. Tam przekonaliśmy się, że to, co robimy ma sens. Trudno więc się dziwić, że darzymy ten festiwal ogromnym sentymentem. Co roku zapraszani jesteśmy do wzięcia udziału w tym festiwalu i za każdym razem z jednakową radością tam wracamy. Przy okazji zapraszamy wszystkich na tegoroczną edycję.

W tym roku na festiwalu tym zagra Das Ich, legenda niemieckiego elektro- goth z wielkim Bruno Kramm'em na pokładzie. Co sądzisz o tegorocznej obsadzie festiwalu? 

Dla mnie bomba! Nie mogę się doczekać występu Das Ich, właśnie słucham sobie ich płyty "Egodram". Chętnie zobaczę również The Garden of Delight czy The Breath of Life. Mam nadzieję, że wszyscy dojadą.

Czy w momencie gdy Artrosis ustalił już swoja pozycję na rynku nie myślicie o zrealizowaniu się na albumach solowych, w ubocznych projektach?

Na tym etapie nie myślałam jeszcze o jakiś solowych dokonaniach, natomiast w planie mam wydanie płyty ze swoim drugim zespołem - Collapse, o czym nie chciałbym jeszcze dokładniej informować. Muszę dobrze zastanowić się nad tym, co to będzie za muza i w ogóle... Praktycznie mamy gotowy materiał na płytę ale musimy to jeszcze przemyśleć. Ostatnio byłam zbyt zajęta pracą nad Fetish ale wkrótce wezmę się do roboty :-)

 

Powrót