Co mają wspólnego Artrosis, Closterkeller, Vader, Aion, Delight i Grzegorz Kupczyk? (2001.04.04)

 

Surfując pewnej nocy po internecie trafiłem pewien portal muzyczny a w nim na recenzję mojego ukochanego Artrosis podpisaną przez nijakiego WOW. Cóż, można mieć swoje zdanie nt. tej grupy, która zbliżona stylistycznie do The Gathering czy Theatre Of Tragedy wypada na ich tle całkiem przyzwoicie. Jak do tej pory jedyne negatywne recenzje pojawiły się tylko w jednym piśmie, które znane jest ze specyficznego podejścia do krytyki oraz braku tolerancji. Jednak z tego co wiem pismo to, po opluciu wszystkich formacji grających różne odmiany metalu przestało istnieć. Zajrzałem więc na zakładkę Kontakt i ... wszystko stało się tak jasne - WOW to nikt inny jak tylko Wojciech Wysocki z tej właśnie gazety, który od lat specjalizuje się barwnych, wylewnych i do bólu tendencyjnych wymiocinach zamieszczanych pod okładkami płyt z muzyką metalową i nie tylko. 

Postanowiłem poszperać trochę po sieci i nakreślić portret psychologiczny, typowego gnojka, który mszcząc się za trudne dzieciństwo próbuje ulżyć swojemu cierpieniu. Pozwoliłem go wzbogacić o słowa żywcem wycięte z recenzji płyt oraz z odpowiedzi ludzi jako że niezmiernie mi się spodobały. Wkrótce okazało się, że wychodząc od Artrosis doszedłem aż do Grzegorza Kupczyka, co niestety nie miało większego wpływu na styl jaki uprawia wow jak i na samą zawartość tekstu. Wszystkie są tak monotematyczne, że czytając jeden z nich można sobie odpuścić czytanie kolejnych. 

Zapewne wszyscy wiedza jak chłopcy z liceum argumentują swoje racje młodszym kolegom. Zdanie zazwyczaj się kończy słowami ..tego słuchają w podstawówce, co powszechnie jest uważane za wielką zniewagę i pozwala dumnemu licealiście odejść z podniesioną głową w przekonaniu, że zagrał bardzo ostro. Pan WOW jako że, ma już pierwszy wąs i trądzik, żyjąc w przekonaniu, że jest twardzielem tak oto pisze o Closterkeller - Ewolucja grupy była ewolucją w kierunku schlebiania gustom nastoletnich, egzaltowanych licealistek i ich romantycznych narzeczonych. (...) Dobrze, że zespół się rozpadł, dobrze (dla metalowców), że gra koncerty, ale szkoda, że przy tej okazji psuje dobre wspomnienia wydając kolejne, słabe płyty. Natomiast najmłodszą publiką, wg wow cieszyć się może Aion który, od początku sprawiał wrażenie zespołu, który swoje istnienie zawdzięcza wyłącznie pomyślnej koniunkturze na tzw. gotycki metal. (...) poza podkładem utwory Aion składają się w dalszym ciągu z przeraźliwie brzmiących, napompowanych patosem klawiszy i natrętnie banalnych, typowo metalowych linii melodycznych. W ten sposób ukłon w stronę długowłosej, dwunastoletniej widowni w koszulkach Iron Maiden kończy się dla zespołu kolejną muzyczną klęską. Również i fani Artrosis to ubrane na czarno dziewczęta które mogą z łatwością identyfikować się z Medeah, kiedy śpiewa, że "taniec naszych ciał wciąż kręci się" itd. One też marzą o rycerskich mężczyznach na białych koniach, którzy staczaliby o nie śmiertelne pojedynki z gnomami. Ponieważ z grubsza o tym samym, tyle że od drugiej strony, marzą ich licealni, niedożywieni narzeczeni, Artrosis odnosi sukces na całym froncie

Co na to nastoletni fani tej nędznej i kiczowatej muzyki?

Cokolwiek by nie napisano o tym zespole, dla mnie i tak będzie to najlepszy polski zespół wszechczasów. Nie jestem egzaltowaną panienką, mam 29 lat i wykształcenie wyższe. Słucham różnej muzyki i wydaje mi się, że mam dobry gust.

Jak można dopuścić fana muzyki disco polo i dance do pisania recenzji odmiennego gatunku? Okazało się, że jednak można. WOW zajmij się dzierganiem swetrów na drutach, może to Ci wyjdzie pajacu.

Co można powiedzieć o upodobaniach wszystkich metalowców? Wszyscy jak jeden mąż fascynują się Sapkowskim i Tolkienem. Choć obelga to żadna, wow zapewne stąpając twardo po ziemi uważa s-f i fantasy za literaturę gorszego gatunku doskonale współgrającą z drugorzędnymi zespołami takimi jak np. Turbo. Oto co wyczytałem o Grzegorzu Kupczyku - Cóż można dodać - płyta, która brzmi jak nagrywana przez długowłosych nastolatków zaczytujących się w Sapkowskim i podniecających się nową falą power metalu. To bardziej smutne niż żenujące. Również i Delight zapewne wraz z gromadą nastolatków zamiast oglądać brazylijskie seriale pasjonuje się goblinami i trolami - A nad tym wszystkim unosi się atmosfera licealnego romantyzmu i emocji stępionych przez nadużywanie gier z cyklu Magia i Miecz oraz czytania prozy Sapkowskiego.

Mamy więc jasność. Wszyscy ubierający się na czarno to metalowcy, a każdy metalowiec to szatanista czytający fantasy, marzący o biały rumaku, który jadąc do swojej królewny słucha na walkmanie gotycki-metal ponieważ teraz to jest na topie. Gratuluję, wygrał pan złoty różaniec ufundowany przez Radio Maryja.

O "promocji" oferowanej przez Brum i Wysockiego pisał również i Vader (MH 5/99) - zapytacie czy ktoś o zdrowych zmysłach i słuchający takiej muzyki może zarzucić coś Vaderowi? Owszem, przecież wszyscy wiedzą, że większość ludzi chwalących Vadera nigdy nie miało styczności z death metalem a tradycyjny death proponowany przez Vader jest po prostu nudnym odgrywaniem dawno wymyślonych pomysłów. Dlaczego więc wszyscy uważają, że Vader to wizytówka polskiej sceny death metalowej? Ponieważ wszyscy, począwszy od krytyków muzycznych, a na małomiasteczkowych fanach muzyki disco polo kończąc, mają zakorzenione przekonanie, że Vader jest najlepszym zespołem metalowym w Polsce, bo robi karierę za granicą. Czytając niektóre recenzje ma się czasami wrażenie, że WOW w ogóle nie słucha płyt lecz sugerując się jedynie gatunkiem muzycznym do którego należy zespół od razu wybierając dla niego odpowiednią kartkę z recenzją i oceną. Co innego o kapeli gotycko-metalowej może napisać facto, który tak zaczyna recenzję Gotycki metal to bezdyskusyjnie największe nieszczęście, jakie przytrafiło się polskiej muzyce rockowej w latach 90, a Delight to najlepszy na to dowód. Największym paradoksem jest jednak to, że konsekwentnie łapie się recenzje wszystkich płyt gotyckich, które się pojawiają nie dopuszczając do tego ludzi, którzy tej muzyki słuchają.

A co na to sami zainteresowani? 

Medeah (Artrosis): Szczerze mówiąc, kiedyś bardziej się tym przejmowałam ale teraz ludzie tego pokroju po prostu mnie śmieszą. Szkoda mi tylko młodych kapel, które mogą się załamać czytając o sobie takie rzeczy.

 Peter (Vader) i Mariusz Kmiołek (Massive Managment): Odważny dziennikarzu podpisujący się pseudonimem Wojtek Wysocki, coś nam się wydaje, że Twoje kompetencje jeśli chodzi o muzykę metalową są jeszcze mniejsze od przytoczonego przez Ciebie "małomiasteczkowego fana muzyki disco polo".

 J.S. (http://artrosis.rockmetal.art.pl): Z tego co obserwuję to jest on bardzo nieszczęśliwym i głęboko zakompleksionym człowiek i chyba tylko dlatego trzeba mu wybaczyć. Kilka razy próbowałem dociec, skąd czerpie inspiracje i w jakim celu to robi - ostatnio wysłałem nawet maila* - niestety bez skutecznie.

* - "Witam człowieka którego brak smaku i kultury stał się już chyba legendą, a nienawiść jaką żywi do niektórych zespołów przenosi na łamy gazet i serwisów. Czemu to służy, chyba tylko zniechęceniu ludzi do słuchania muzyki gitarowej i przerzucenia się na pop, gdzie przynajmniej nikt nie rzuca bluzg jak leci bo i po co. Piszę nie po to aby przekonywać kogoś do słuchania takiej czy innej muzyki lecz mając okazję zadania pytania które już od dawna mnie nurtuje, w końcu mam nadzieję, dostanę na nie odpowiedź. Dlaczego z uporem maniaka piszesz o zespole (a nawet o całym nurcie metalowym czy gotycko-metalowym) którego nie cierpisz? Czy tylko dlatego aby się wykrzyczeć i powiedzieć wszystkim że "oto ja jestem waszym guru - jedyną i najlepszą muzyką na świecie jest ....". Może minąłeś się z powołaniem gdyż media powinny być jak najbardziej obiektywne, a twoje wypowiedzi bardziej nadają się do skierowania do sądu i proces o zniesławienie niż jako artykuł w prasie muzycznej. Może więc lepiej gdyby recenzje np. Artrosis pisał ktoś, kto interesuje się taką muzyką, a przynajmniej potrafi pisać o faktach, a nie o swoich gustach. Wyobrażam, sobie co by było gdyby magazyny disco polo zajmowały się np. muzyką metalową. Przypuszczam, że efekt byłby podobny - choć może wykazaliby się większą kulturą i napisali, że ta muzyka ich po prostu nie kręci. Kończąc, chciałbym tylko rzec - Człowieku, szanujmy się - choć zapewne trafi to w próżnię ... Mam nadzieję, że doczytałeś do końca i wyciągniesz z tego jakieś wnioski. Może nawet zechcesz mi odpisać - naprawdę chciałbym poznać twój problem. Choć prawdę mówiąc, charakter twoich wypowiedzi świadczy o tym, że masz zbyt wysokie mniemanie o samym sobie i potraktujesz ten list jako koleją "uwagę" na swój temat choć może nie tak wulgarną na jaką zasługujesz." 

Prezes jednej z wytwórni fonograficznych: Ten facet jest chujem wysokiego kalibru i niestety dowala się do wszystkiego.

Pozycja zespołów to często lata ciężkiej pracy i kilka wydanych płyt. Taką pozycję wypracowali sobie przez kilka lat zbierając pozytywne opinie zarówno wśród ludzi z branży jak i przede wszystkim wśród zwykłych ludzi i przynajmniej dlatego powinno się ich szanować. Można nie lubić metalu ale to nie powód aby, upokarzać fanów tej muzyki mówiąc im, że są dziecinni. Niestety panie Wysocki, Vader to czołówka death metalu czy się to panu podoba czy nie. Na podobną pozycję zasłużył sobie chyba Grzegorz Kupczyk, którego "Dorosłe dzieci" to swego rodzaju hymn połowy heavy metalowców. Dzięki Artrosis metal gotycki ma się w Polsce całkiem dobrze. Natomiast rock gotyki kojarzy się tylko z Closterkellerem i to wcale nie dlatego, że słuchają go licealiści lecz dlatego, że od ponad 10 lat wydaje bardzo dobre płyty. Na pewno wow znajdzie swoich odbiorców i naśladowców przez co rock-metal będzie jeszcze bardziej podzielony, a cała muzyka niezależna trafi w końcu do rynsztoka w którym błota jest pod dostatkiem. Co w takim razie można zrobić z tym fantem? Obawiam się, że nic. Można mieć tylko nadzieję, że ludzie nie są tak podatni na sugestie i starają się mieć własne zdanie. 

Na podstawie recenzji, opinii i wypowiedzi: Voice Of Common Sense

 

Powrót