Klapki na uszy made by Closterkeller


    Na początku chcę tylko zaznaczyć, że nie jest to oskarżenia kierowane w stronę Clostera którego nawiasem mówiąc bardzo lubię, lecz rodzaj listu otwartego do wszystkich zakutych pał z klapkami na oczach. Poza tym uprzedzając rozważania nt. czystości gotyku w których niektórzy się lubują, od razu deklaruję, że samo słowo gotyk występuje tu jako słowo-klucz, które wyodrębnia pewną grupę zespołów, często luźno związanych z podstawową definicją tego stylu. 
Dawno, dawno temu w Polsce zaczęła się formować scena gotycka. Pojawiło się kilka ciekawych zespołów (Pornografia, 1984 itd.) które niestety prędzej lub później zakończyły swoją działalność bądź zeszły do podziemia. Jedynie jeden z nich potrafił przebić się na tyle skutecznie by przez kilka lat reprezentować cały trend muzyki gotyckiej w Polsce. Jego nazwa to oczywiście Clostekeller.
Niestety, fakt że przez długi okres czasu zespół ten nie miał godnej konkurencji miał tragiczne skutki dla polskiej sceny gotyckiej. Wiele osób szczycących się znajomością gotyku patrzy na cały nurt przez pryzmat wielkiego C nie mogąc dostrzec jednego faktu - trendy muzyczne są tworzone przez wiele zespołów grających mniej lub bardziej zbliżoną muzykę. O ile zespoły grające rock, pop czy metal potrafią się obronić ponieważ są "jednymi z wielu" to bandy gotyckie paradoksalnie przez hermetyczność całego trendu są w dużo gorszej sytuacji. Nikt przecież nie powie o zespole, że gra jak Vader czy Acid Drinkers ponieważ kapel o podobnym brzmieniu jest "na pęczki", a to, że są to wybitni przedstawiciele takiego grania to zupełnie inna historia. 
Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku nowego zespołu z kręgu gothic który od początku skazany jest na porównanie do Clostera. Dlaczego? Ponieważ stara gotycka gwardia już dawno wymarła, zachodnia scena gotycka jest w Polsce prawie nie obecna (nie licząc paru zespołów takich jak np. popularna ostatnio Lacrimosa) a większość nowych polskich zespołów z tego kręgu istnieje w podziemiu. Przykład? Wystarczy przeczytać recenzje i komentarze pojawiające się w związku z wydaniem płyt przez Artrosis, Batalion d'Amour, Lorien, Moonlight itd. Doprawdy idiotyczne wydaje się sprowadzanie całej "nowej fali polskiego gotyku" do istniejącego tylko w polskich realiach Clostrekellera, który de facto wcale nie stronił od zapożyczeń (dla porównania proponuję posłuchać starszych płyt Siouxie oraz Xmal deutschland). Posuwając się dalej w absurdach i zakładając, że Artrosis jest "drugim Closterkellerem" to dodajmy, że Megadeth to "druga Metallica", Tiamat to "dwudziestytrzeci Pink Floyd" a Paradise Lost gra jak Depeche Mode. Idąc dalej tą drogą można stwierdzić że w muzyce nic się nie zmieniło od czasów bluesa albo że wszyscy kopiują wielkiego mistrza ... Elvisa Presleya ;-).

 

Powrót