N-EK (Czadem all): Fetish

 

To najlepsza płyta w dorobku tej grupy, pomijając filozoficzne wywody gotów. Po raz pierwszy Artrosis zabrzmiał intrygująco i po swojemu. Po "Fetish'u" powinni odciąć się od wszelkich porównań. Świetna produkcja (studio Hendrix zmienia oblicze?) i oryginalne aranżacje. Pierwszy raz zespół znakomicie urozmaicił podkłady perkusyjne, które stały się bardzo ważnym elementem muzyki. Gitarzysta, Rafał Grunt, mógł w końcu rozwinąć skrzydła i pokazał ładną, przestrzenną grę. Klimat jest podstawą wszystkich kompozycji. Jest mroczny, niepokojący i momentami mocno urokliwy. Słychać, że poszczególne utwory są przemyślane i tworzą spójną całość. Medeah w kilku utworach zaśpiewała inaczej, za co należą się jej słowa uznania. Genialnie wypadają dwa utwory: "Druga twarz" i "Zniewolona myśl". To najlepsze fragmenty muzyczne jakie udało się stworzyć tej formacji. Na temat tekstów nie chcę się wypowiadać, ponieważ taka liryka do mnie nie przemawia, ale fani z pewnością docenią pracę tekściarki. Bardzie riffowe granie, do jakiego przyzwyczaił nas Artrosis znajdziemy w: "Zanim wstanie świt" i "Ostatni raz". Pojawia się jeden cover, "Mur" zespołu Pornografia. Młodzież znająca polskie dokonania gotyckie ostatnich lat powinna czuć się zachęcona do sięgnięcia po stare nagrania tej nowofalowej, zasłużonej formacji. Nie do końca przemawia do mnie bonus "Suita" (zbyt luźna impresja muzyczna) oraz kończący płytę instrumentalny utwór (taka sztuka dla sztuki). Dobrze, że możemy pooglądać teledysk do utworu "Prawda" (promującego album) zamieszczony na ścieżce multimedialnej. Dodatkowo ocenę płyty podnosi bardzo dobra okładka autorstwa J. Kubickiego (Bravo!). "Fetish" to bardzo dobry album. Polecam szczególnie tym, którzy do tej pory omijali Artrosis szerokim łukiem, bo fani i tak będą wniebowzięci. (n-ek)

 

Powrót